Przejdź do głównej zawartości

Pamięci Wspólnego Męczeństwa Żydów i Polaków


Tym razem chcemy przedstawić miejsce nie tyle co mało znane, ale unikatowe, bo jedyne tego rodzaju, w skali światowej. Jest ono ukryte przy małej uliczce Gibalskiego, u zbiegu z Anielewicza, przy murze Cmentarza Żydowskiego. Miejsce to upamiętnia wspólne męczeństwo Żydów i Polaków. 


Na początek cofnijmy się do lat 20-tych i 30-tych ubiegłego wieku gdy w tym miejscu mieścił się stadion Sportowego Kubu Robotniczo-Akademickiego SKRA. Gdy do Warszawy wkroczyli Niemcy zakazano uprawiania sportu, a boisko zamknięto. Wkrótce znalazło się ono w granicach getta. Od 1940 roku rozstrzelano w tym miejscu ponad 7 tysięcy osób, Polaków i Żydów. Bezpośrednio po zakończeniu wojny ekshumowano w tym miejscu szczątki działaczy lewicowych. W latach 60-tych dokonano kolejnych ekshumacji. Odkryte ciała zidentyfikowane zostały jako żydowskie i pochowane we wspólnej mogile na Cmentarzu Powstańców Warszawy. 


Kolejnym ważnym momentem w historii tego miejsca jest rok 1988. Wtedy to jedna z warszawskich spółdzielni mieszkaniowych rozpoczęła tu prace budowlane pod kolejny wieżowiec. W ich trakcie natrafiono na kolejna zbiorową mogiłę, w której znajdowało się około 300 ciał. Dzięki interwencji Fundacji Rodziny Nissenbaumów budowa i wszelkie działania z nią związane zostały wstrzymane.


W godne uczczenie pamięci spoczywających tu osób, poza Fundacją zaangażowały się także władze miasta, Rada Ochrony Pomników Walki i Męczeństwa, a także Związek Religijny Wyznania Mojżeszowego. 13 grudnia tego samego roku z zachowaniem rytuału i ceremoniału zarówno mojżeszowego, jak i rzymsko-katolickiego prochy zostały złożone w betonowych niszach-katakumb dokładnie tam gdzie je odnaleziono. W uroczystościach wzięło udział 21 rabinów z całego świata, a także byli obecni duchowni katoliccy. 



Autorami koncepcji tego cmentarza-mauzoleum są Tadeusz Szumielewicz i Marek Martens. Wejście na teren ma formę stylizowanej wiaty. Zaraz po przekroczeniu bramy, po lewej stronie zauważymy nieregularny, wykonany z piaskowca kamień. Umieszczono na nim godło Polski i gwiazdę Dawida, a także napisy w języku polskim, angielskim, hebrajskim i jidysz Ofiarom hitlerowskiego terroru spoczywającym w tej ziemi. Kolejne napisy, tym razem w języku polskim, hebrajskim i jidysz, znaleźć można na trzech leżących na skraju mogiły kamieniach. Idąc naprzód teren stopniowo ulega obniżeniu tak, że schodzimy w dół by dojść wreszcie do samego pomnika. Ma on formę wysokiego i grubego słupa. Na około umieszczono wysokie płyty z szarego granitu. Całość umieszczono na środku głębokiego, owalnego zagłębienia ze ścianami wyłożonymi jasnym piaskowcem. Ma to być symbol stosu ofiarnego. W święta i uroczystości na szczycie pomnika pojawia się gazowy płomień. Forma pomnika jest bardzo prosta, wręcz ascetyczna, a wrażenie to ulega spotęgowaniu jeszcze przez otaczający go prosty trawnik. Monument wzniesiony został we wrześniu 1989 roku. Jego fundatorami byli Prezydent m. st. Warszawy i Fundacja Nissenbaumów, która zarządza całym terenem.

Ciekawostką może być fakt, że dla uczczenia uroczystości Mennica Polska wybiła specjalny medal, który zaprojektował Andrzej Nowakowski. 

Na koniec chcemy zachęcić wszystkich naszych czytelników by zboczyli trochę z trasy swoich spacerów i przyjrzeli się temu pomnikowi. Warto też zwrócić uwagę na umieszczone zaraz za wejściem gabloty informacyjne. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Złoto-Czerwone

Tym razem post będzie nietypowy, bo w zasadzie tylko informacyjny. Każdy bowiem z naszych czytelników chyba wie, a przynajmniej taką mamy nadzieję, jakie są oficjalne barwy i flaga Warszawy. Można je zobaczyć nie tylko na środkach komunikacji miejskiej, ale również w herbie. Flaga składa się z dwóch poziomych pasów o równej szerokości. Zgodnie ze Statutem miasta "Barwami Miasta są kolory żółty i czerwony ułożone w dwóch poziomych, równoległych pasach tej samej szerokości, z których górny jest koloru żółtego a dolny koloru czerwonego".  W wielu źródłach zaś kolor żółty jest zwany kolorem złotym. Decyzja ta wprowadzona została w życie jeszcze w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Bezpośrednio po wojnie jednak nie powrócono do niej. Stało się to dopiero na mocy Uchwały Rady Miasta Stołecznego Warszawy nr 18 z dnia 15 sierpnia 1990 r. w sprawie "przywrócenia tradycji przedwojennej w zakresie herbu, barw miejskich, pieczęci...".  Wielu z naszych czytelników ch

Pan Wołodyjowski na Bielanach

Każdy kto czytał "Pana Wołodyjowskiego" Henryka Sienkiewicza lub chociaż widział ekranizację Jerzego Hoffmana, powinien bez trudu rozpoznać kim jest postać w białym habicie. To pułkownik Jerzy Michał Wołodyjowski, który z inicjatywy miejscowego proboszcza, ks. Wojciecha Drozdowicza, na początku 2008 roku zagościł na wieży kościoła pokamedulskiego na Bielanach. Blisko dwumetrowa postań ma twarz Tadeusza Łomnickiego, a jej autorem jest Robert Czerwiński. Pojawieniu się Małego Rycerza towarzyszyło skomponowanie przez Michała Lorenca hejnału "Memento mori", który rozbrzmiewa z wieży kościelnej. Sam kościół, początkowo drewniany, wraz z budynkami klasztornymi wzniesiony został dla zakonu kamedułów, sprowadzonych z bielan krakowskich, w XVII wieku. Jego fundatorami byli królowie Władysław IV i Jan Kazimierz. W latach 1669-1710, w stylu późnobarokowym, zbudowany został kościół murowany oraz założenia klasztorne wraz z 13 eremami. Wnętrza kościoła zdobi stiukowa

Kim jest Hajota?

Spacerując ulicami często patrzymy na ich nazwy. Gdy noszą one czyjeś nazwisko to w większości wypadków wiemy, lub przynajmniej coś nam się kojarzy, kim ta osoba była, czym sobie na taki zaszczyt zasłużyłam. Zdarza się jednak inaczej, część patronów jest bardzo tajemnicza. O takim właśnie tajemniczym patronie chcemy Wam dziś opowiedzieć. Wśród wielu cichych uliczek na Starych Bielanach znajduje się jedna, która szczególnie nas dziś interesuje - Ulica Hajoty.  Jak podaje Jarosław Zieliński w swojej książce Bielany : przewodnik historyczno-sentymentalny ulica ta istnieje od 1928 roku. Informacja ta znajduje swoje potwierdzenie w książce Jana Kasprzyckiego Korzenie miasta. T. 5 , w którym możemy przeczytać bardzo interesujący fragment.  Właścicielami krasnoludkowych domków byli przeważnie ludzie niezamożni, ale prości i życzliwi, którzy w swych ogródkach chętnie widzieli małych miłośników przyrody. Pozwalali patrzeć z bliska na grządki kwietne i warzywne, na harcujące na s