piątek, 31 lipca 2020

Jak co roku Powstanie…


Tak, pewnie tak samo jak my, również i wy – nasi drodzy Czytelnicy bloga przyzwyczailiście się, że skoro nadchodzi 1 sierpnia to będzie kalendarium Powstania Warszawskiego. Oczywiście nie mogliśmy zawieść tych oczekiwań i seria się pojawi. 

Jak zwykle mamy nowe źródło z którego będziemy cytowali relacje dotyczące przebiegu walk w mieście. Zależy Nam na tym by pokazać jak wiele różnych publikacji już na ten temat powstało, i że naprawdę jeśli chcecie poznać lepiej historię tych tragicznych dni, to nasze skromne kalendarium jest tylko pewnym sygnałem, wskazówką od czego można zacząć zgłębianie tematu. 

Można oczywiście z uporem maniaka zapytać czemu po raz kolejny to robicie? Bo przecież o Powstaniu jest tak dużo i głośno szczególnie tuż przed 01.08 – co roku i w telewizji, w prasie, radiu, a nawet w Internecie. To wszystko oczywiście prawda. Z tym, że nie do końca. Faktycznie taka jest specyfika mediów, że żywią się one niejako naturalnie tematami rocznicowymi – traktując to jako taki samograj. Z drugiej strony jest też bardzo duże oczekiwanie społeczne, by ten temat się w mediach pojawiał – i dobrze, cieszy Nas, że taka potrzeba się utrzymuje od lat. Jednak tym co ciągle kuleje, jest jakość przekazywanej informacji. Niestety ciągle w programach typu „Matura to bzdura” czy różnego rodzaju teleturniejach ich uczestnicy w żenujący sposób dokonują autokompromitacji w zakresie prezentowanej wiedzy nawet o podstawowych faktach dotyczących Powstania Warszawskiego. W naszych oczach jest to tym bardziej szokujące, gdy brak znajomości wykazują osoby przedstawiające się z dumą jako lokalni patrioci z dumą prezentujący się bluzach z „kotwiczką” czy nawet wprost z napisami „Powstanie Warszawskie – chwała bohaterom!” Zresztą zdarzają się i wpadki większego kalibru jak błędne dobranie kadru z fotografii jako kanwy do przygotowania muralu historycznego – gdzie chcąc upamiętnić Powstańców, de facto przerysowuje się zdjęcia przedstawiające jednostki je pacyfikujące. 

No i rzecz najważniejsza, by w tym dniu to heroizm młodych wówczas lub bardzo młodych kobiet i mężczyzn by nie powiedzieć młodzieży Warszawy, postawić w centrum, gdzie jest im należne miejsce. Powstanie nie jest tematem do lansowania się polityków, czy pseudopublicystów o aspiracjach gwiazdorskich, o zawodowych celebrytach już nie wspominając. To nie ten czas i nie to miejsce. Zważywszy na to, że biologia robi coraz bardziej swoją robotę i prawdziwych bohaterów tamtych dni zostaje coraz mniejsze grono. Śledząc profile związane z pamięcią o Powstańcach, można śmiało rzec, że niemal nie ma dnia w przeciągu ostatniego roku byśmy kogoś z tego zacnego grona nie żegnali, gdy odszedł na wieczną wartę. To skłania nas do drugiej refleksji, co zrobić w sytuacji gdy tych świadków historii wśród nas zabraknie, jak przeformułować obchody w taki sposób by już zupełnie nie zatraciły charakteru podniosłego i uroczystego wspomnienia tragicznego i de facto samotnego boju Żołnierza Polskiego w sierpniu i wrześniu 1944 r. Ze smutkiem należy zauważyć, że jest spora tendencja do sprowadzenia tego dnia do radosnej fety w ferworze której zapomina się o ofierze złożonej przez najlepszą część społeczeństwa – młodą, dynamiczną, pełną nadziei i planów na przyszłość – gotowych do pracy na rzecz Ojczyzny, nie tylko w potrzebie wojennej chwili, ale także w monotonnym codziennym trudzie budowania państwa. I nie chodzi tu o rozdrapywanie ran, czy epatowanie wielkością dysproporcji sił i środków, a nawet uleganie chęci drobiazgowej analizie złożonych okoliczności w jakich zapadła decyzja o ogłoszeniu „Godziny W”. 

Choć oczywiście to wszystko jest ważne, a nawet w pewnych ramach potrzebne. Jednak teraz chodzi o to by znaleźć pewien złoty środek, jak nadać temu rocznicowemu wydarzeniu godną oprawę, by nie wydać tego symbolu na pastwę utopienia w antagonizmie bieżących politycznych sporów, lub całkowitej komercjalizacji przez przemysł odzieżowy. Kluczowe wydaje się tu być ustawienie priorytetu edukacyjnego czy nawet wychowawczego, bo przecież nie wywoływano Powstania dla samego Powstania. Miał być to jedynie środek ku większemu dobru, jakim było odzyskanie niepodległości, nie tylko wobec przegrywającej na kolejnych frontach armii niemieckiej wraz z ich sojusznikami, ale także wobec kolejnej fali sowieckiej inwazji. To, że w znaczeniu militarnym realizacja planu zakończyła się klęską, nie przekreśla rangi i znaczenia symbolicznego tego wydarzenia, będącego natchnieniem dla kolejnych pokoleń kobiet i mężczyzn pielęgnujących sobie pragnienie odzyskania utraconej wolności, aż do sukcesu przełomu lat 80/90 w eksplozji masowego ruchu jakim była „Solidarność”. 

Tak więc pacy jeszcze sporo przed nami, ale jak co roku niezmiennie zachęcamy do zaglądania do Nas codziennie i podejmowania prób zainspirowania się ponownie hartem ducha i duchem odwagi, tych „Warszawskich dzieci” co poszły w bój za każdy kamień stolicy, po którym dziś znów możemy spacerować. Co chyba możemy jeszcze bardziej teraz docenić po tym trudnym doświadczeniu kilkumiesięcznego lockdawnu. Życzymy dużo zdrowia i do zobaczenia na mieście!