Przejdź do głównej zawartości

Skwer i obelisk Pana Gorzechowskiego


Spacerując wzdłuż ulicy Dzielnej natrafić można na dwa sąsiadujące ze sobą skwery, oddzielone od siebie jedynie ulicą Smoczą. Tym razem chcemy przedstawić Wam patrona, tego położonego bliżej alei Jana Pawła II. Osobą tą jest Jan Tomasz Gorzechowski pseudonim Jur.

Urodził się on 21 grudnia 1874 lub 1878 roku w Siedlcach. Jego ojciec Henryk był powstańcem styczniowym. Początkowo kształcił się w Siedlcach, a następnie w 1897 roku ukończył Wyższą Szkołę Handlową im. L. Kronenberga w Warszawie. W kolejnych latach pracował jako urzędnik w wydziale handlu kolei nadwiślanskiej. Już w czasach szkolnych zaangażował się w działalność konspiracyjną. W 1904 roku wstąpił do PPS, działał również w Związku Pracowników Kolejowych Królestwa Polskiego. W czasie powszechnego strajku kolejowego w październiku i listopadzie 1905 roku był członkiem Centralnego Komitetu Strajkowego. Współorganizował również w tym samym roku strajk powszechny w Warszawie. W tym okresie także stanął na czele Organizacji Techniczno-Bojowej PPS i jej szeregach brał udział w wielu akcjach. 



W nocy z 23 na 24 kwietnia 1906 roku był organizatorem i jednym z wykonawców najsłynniejszej z nich - uwolnienia więźniów Pawiaka. Odbito wówczas 10 skazanych na śmierć więźniów w przededniu wykonania na nich wyroków. Wydarzenie to upamiętnia ustawiony na skwerze obelisk.

W listopadzie 1907 roku Jur - Gorzechowski został aresztowany przez władze carskie, nie został jednak rozpoznany. Początkowo  został zesłany do Jakucji, a w czerwcu 1908 roku wydalony z granic Rosji. Następnie osiadł we Lwowie, gdzie brał udział w zakładaniu Związku Walki Czynnej. Gdy powstał Związek Strzelecki ukończył kurs oficerski. A kiedy wybuchła I wojna światowa organizował żandarmerię polową Legionów w: Zagłębiu Dąbrowskim, Częstochowie, Piotrkowie i Łodzi. W listopadzie 1914 roku został dowódcą żandarmerii I Brygady. Jesienią 1915 roku w Zamościu został aresztowany przez Austriaków, wydalono go wówczas z Legionów. Rozpoczął wtedy działalność w POW, został członkiem Komitetu Naczelnego w Warszawie i komendantem organizacji POW w milicji warszawskiej. 

Od listopada 1918 roku organizował i był komendantem policji, a następnie szefem Wydziału Bezpieczeństwa Publicznego i Prasy w MSW. Od sierpnia 1919 roku działał w żandarmerii polowej, a we wrześniu następnego roku został jej dowódcą. W kwietniu 1921 roku został dowódcą 3. dywizjonu żandarmerii, w 1924 roku komendantem Brześcia nad Bugiem, a w 1926 roku komendantem Warszawy, we wrześniu 1928 roku natomiast komendantem głównym Straży Granicznej.

W latach 1922-1929 był mężem Zofii Nałkowskiej. W 1938 roku został mianowany generałem brygady. 1 marca 1939 roku został przeniesiony w stan spoczynku. Po klęsce wrześniowej znalazł się na Bliskim Wschodzie, a następnie w Anglii. Zmarł w Brookwood 21 czerwca 1949 roku.

Spacerując często po mieście nie zwracamy nawet uwagi, że skwer, po którym idziemy ma swego patrona. Zachęcamy Was by zainteresować się biografią takich patronów ulic, palców czy skwerów, bo czasem można dzięki temu poznać historię życia ciekawej, a nieznanej nam wcześniej postaci.

Komentarze

  1. W 1906 powstał (i śpiewa po dziś dzień!) Chór Męski "HARFA"!
    Wiem co mówię;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze można się czegoś nowego dowiedzieć od naszych czytelników :) Dziękujemy i prosimy o więcej.

    OdpowiedzUsuń
  3. I zachęcamy do zostania stałym obserwatorem bloga :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Złoto-Czerwone

Tym razem post będzie nietypowy, bo w zasadzie tylko informacyjny. Każdy bowiem z naszych czytelników chyba wie, a przynajmniej taką mamy nadzieję, jakie są oficjalne barwy i flaga Warszawy. Można je zobaczyć nie tylko na środkach komunikacji miejskiej, ale również w herbie. Flaga składa się z dwóch poziomych pasów o równej szerokości. Zgodnie ze Statutem miasta "Barwami Miasta są kolory żółty i czerwony ułożone w dwóch poziomych, równoległych pasach tej samej szerokości, z których górny jest koloru żółtego a dolny koloru czerwonego".  W wielu źródłach zaś kolor żółty jest zwany kolorem złotym. Decyzja ta wprowadzona została w życie jeszcze w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Bezpośrednio po wojnie jednak nie powrócono do niej. Stało się to dopiero na mocy Uchwały Rady Miasta Stołecznego Warszawy nr 18 z dnia 15 sierpnia 1990 r. w sprawie "przywrócenia tradycji przedwojennej w zakresie herbu, barw miejskich, pieczęci...".  Wielu z naszych czytelników ch

Pan Wołodyjowski na Bielanach

Każdy kto czytał "Pana Wołodyjowskiego" Henryka Sienkiewicza lub chociaż widział ekranizację Jerzego Hoffmana, powinien bez trudu rozpoznać kim jest postać w białym habicie. To pułkownik Jerzy Michał Wołodyjowski, który z inicjatywy miejscowego proboszcza, ks. Wojciecha Drozdowicza, na początku 2008 roku zagościł na wieży kościoła pokamedulskiego na Bielanach. Blisko dwumetrowa postań ma twarz Tadeusza Łomnickiego, a jej autorem jest Robert Czerwiński. Pojawieniu się Małego Rycerza towarzyszyło skomponowanie przez Michała Lorenca hejnału "Memento mori", który rozbrzmiewa z wieży kościelnej. Sam kościół, początkowo drewniany, wraz z budynkami klasztornymi wzniesiony został dla zakonu kamedułów, sprowadzonych z bielan krakowskich, w XVII wieku. Jego fundatorami byli królowie Władysław IV i Jan Kazimierz. W latach 1669-1710, w stylu późnobarokowym, zbudowany został kościół murowany oraz założenia klasztorne wraz z 13 eremami. Wnętrza kościoła zdobi stiukowa

Kim jest Hajota?

Spacerując ulicami często patrzymy na ich nazwy. Gdy noszą one czyjeś nazwisko to w większości wypadków wiemy, lub przynajmniej coś nam się kojarzy, kim ta osoba była, czym sobie na taki zaszczyt zasłużyłam. Zdarza się jednak inaczej, część patronów jest bardzo tajemnicza. O takim właśnie tajemniczym patronie chcemy Wam dziś opowiedzieć. Wśród wielu cichych uliczek na Starych Bielanach znajduje się jedna, która szczególnie nas dziś interesuje - Ulica Hajoty.  Jak podaje Jarosław Zieliński w swojej książce Bielany : przewodnik historyczno-sentymentalny ulica ta istnieje od 1928 roku. Informacja ta znajduje swoje potwierdzenie w książce Jana Kasprzyckiego Korzenie miasta. T. 5 , w którym możemy przeczytać bardzo interesujący fragment.  Właścicielami krasnoludkowych domków byli przeważnie ludzie niezamożni, ale prości i życzliwi, którzy w swych ogródkach chętnie widzieli małych miłośników przyrody. Pozwalali patrzeć z bliska na grządki kwietne i warzywne, na harcujące na s