Przejdź do głównej zawartości

Śladami Marszałka Mannerheima w Polsce 1889-1919


Bardzo przyjemna pogoda, którą w ostatnim czasie mamy w Warszawie sprzyja niewątpliwie spacerom, do których nieustannie Was zapraszamy. Dziś chcielibyśmy także zachęcić by przy tej okazji, odwiedzić jedną z wielu wystaw plenerowych, które znaleźć można na ulicach naszego miasta.



Ekspozycję, którą dziś chcemy Wam przedstawić przygotował Dom Spotkań z Historia wraz z Polsko-Fińską Grupą Projektową i Ambasadą Finlandii Podobnie jak i poprzednie wystawy, także ta tradycyjnie już znajduje się na skwerze ks. Twardowskiego. Ekspozycja ta zatytułowana została „Śladami Marszałka Mannerheima w Polsce 1889-1919”. Została ona zorganizowana z okazji 150-tej rocznicy urodzin bohatera narodowego Finlandii, Marszałka Karola Gustawa Mannerheima oraz setnej rocznicy uzyskania niepodległości przez Finlandię. Projekt został zatwierdzony przez komitet Suomi Finland 100 i jest uwzględniony w oficjalnym programie obchodów jubileuszu państwa fińskiego.




Fotograficzna wystawa plenerowa, pokazuje stosunkowo mało znany szerokiej opinii publicznej, wczesny okres dorosłego życia Marszałka Mannerheima. A mianowicie jego pobyt w Polsce w latach 1889-1919, do którego w swoich wspomnieniach odnosił się jako do najszczęśliwszego okresu jego życia. Na 20 planszach prezentowane są odszukane specjalnie z tej okazji archiwalne fotografie ukazujące miejsca związane z pobytem i działalnością Marszałka, jako generała carskiego w Polsce. Można znaleźć tu również zdjęcia przedstawicieli zarówno ówczesnej warszawskiej śmietanki towarzyskiej, jalk i późniejszych elit odrodzonej II Rzeczypospolitej. Zebrane zdjęcia ukazują atmosferę życia towarzyskiego z przełomu XIX i XX wieku w Warszawie, ale także i w innych miastach, które Mannerheim odwiedzał w  czasie swej bytności na polskiej ziemi będącej pod rosyjskim zaborem.



Warto może w tym miejscu wspomnieć kim był bohater wystawy. Najlepiej chyba oddają to słowa, które znajdują się na pierwszej planszy, a które chcemy tu zacytować:

Baron, wódz, regent, marszałek, prezydent.
Znany w świecie i powszechnie szanowany mąż stanu.
Niekwestionowany bohater narodu fińskiego.

Zaczynał jako wybitny generał w służbie cara Mikołaja II, miał szansę zostać przywódcą armii carskiej, gdyby ta przetrwała rewolucję 1917 roku. Światową sławę i międzynarodowe uznanie zdobył jako mąż stanu, marszałek i wódz sił zbrojnych Finlandii, obrońca niepodległości swego kraju w różnych okresach burzliwej historii XX wieku.

Wsławił się wybitnym talentem przywódczym oraz niezwykłą strategią polityczną, szczególnie podczas II wojny światowej, a także skuteczną obroną Finlandii w wojnie zimowej oraz wojnie kontynuacyjnej w latach 1939–1944. Ze względu na swoje osiągnięcia w walce o utrwalenie niepodległości Finlandii często porównywany jest do marszałka Józefa Piłsudskiego.




Wszystkim zainteresowanym wystawą podpowiemy jeszcze, że jeśli chcecie ją obejrzeć, to musicie się śpieszyć. Ekspozycja ta będzie bowiem prezentowana tylko do 28 czerwca. Gdyby jednak, komuś się to nie udało, to wystawa ta ma być prezentowana również w innych polskich miastach, w których rezydują konsulowie honorowi Finlandii. Może więc komuś uda się na nią trafić w czasie wakacyjnych podróży. A jeśli póki jeszcze nigdzie się nie wybieracie w dalsze wojaże, to jak zwykle zachęcamy do odkrywania uroków Stolicy - albowiem latem Warszawa jest szczególnie piękna !! 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Złoto-Czerwone

Tym razem post będzie nietypowy, bo w zasadzie tylko informacyjny. Każdy bowiem z naszych czytelników chyba wie, a przynajmniej taką mamy nadzieję, jakie są oficjalne barwy i flaga Warszawy. Można je zobaczyć nie tylko na środkach komunikacji miejskiej, ale również w herbie. Flaga składa się z dwóch poziomych pasów o równej szerokości. Zgodnie ze Statutem miasta "Barwami Miasta są kolory żółty i czerwony ułożone w dwóch poziomych, równoległych pasach tej samej szerokości, z których górny jest koloru żółtego a dolny koloru czerwonego".  W wielu źródłach zaś kolor żółty jest zwany kolorem złotym. Decyzja ta wprowadzona została w życie jeszcze w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Bezpośrednio po wojnie jednak nie powrócono do niej. Stało się to dopiero na mocy Uchwały Rady Miasta Stołecznego Warszawy nr 18 z dnia 15 sierpnia 1990 r. w sprawie "przywrócenia tradycji przedwojennej w zakresie herbu, barw miejskich, pieczęci...".  Wielu z naszych czytelników ch

Pan Wołodyjowski na Bielanach

Każdy kto czytał "Pana Wołodyjowskiego" Henryka Sienkiewicza lub chociaż widział ekranizację Jerzego Hoffmana, powinien bez trudu rozpoznać kim jest postać w białym habicie. To pułkownik Jerzy Michał Wołodyjowski, który z inicjatywy miejscowego proboszcza, ks. Wojciecha Drozdowicza, na początku 2008 roku zagościł na wieży kościoła pokamedulskiego na Bielanach. Blisko dwumetrowa postań ma twarz Tadeusza Łomnickiego, a jej autorem jest Robert Czerwiński. Pojawieniu się Małego Rycerza towarzyszyło skomponowanie przez Michała Lorenca hejnału "Memento mori", który rozbrzmiewa z wieży kościelnej. Sam kościół, początkowo drewniany, wraz z budynkami klasztornymi wzniesiony został dla zakonu kamedułów, sprowadzonych z bielan krakowskich, w XVII wieku. Jego fundatorami byli królowie Władysław IV i Jan Kazimierz. W latach 1669-1710, w stylu późnobarokowym, zbudowany został kościół murowany oraz założenia klasztorne wraz z 13 eremami. Wnętrza kościoła zdobi stiukowa

Kim jest Hajota?

Spacerując ulicami często patrzymy na ich nazwy. Gdy noszą one czyjeś nazwisko to w większości wypadków wiemy, lub przynajmniej coś nam się kojarzy, kim ta osoba była, czym sobie na taki zaszczyt zasłużyłam. Zdarza się jednak inaczej, część patronów jest bardzo tajemnicza. O takim właśnie tajemniczym patronie chcemy Wam dziś opowiedzieć. Wśród wielu cichych uliczek na Starych Bielanach znajduje się jedna, która szczególnie nas dziś interesuje - Ulica Hajoty.  Jak podaje Jarosław Zieliński w swojej książce Bielany : przewodnik historyczno-sentymentalny ulica ta istnieje od 1928 roku. Informacja ta znajduje swoje potwierdzenie w książce Jana Kasprzyckiego Korzenie miasta. T. 5 , w którym możemy przeczytać bardzo interesujący fragment.  Właścicielami krasnoludkowych domków byli przeważnie ludzie niezamożni, ale prości i życzliwi, którzy w swych ogródkach chętnie widzieli małych miłośników przyrody. Pozwalali patrzeć z bliska na grządki kwietne i warzywne, na harcujące na s