Przejdź do głównej zawartości

Cadillac Marszałka


Tym razem będzie dość nietypowo, bo chcemy Wam opowiedzieć nie o jakimś miejscu czy pomniku, a o pewnym samochodzie. Ma on bardzo bogatą historię, a od niedawna stoi wystawiony na widok publiczny w szklanej gablocie, nieopodal Belwederu, w Łazienkach Królewskich. 

Samochód ten został wykonany w USA w 1934 roku na specjalne zamówienie. Został wykonany dla  Marszałka Józefa Piłsudskiego, który zarówno lubił szybką jazdę, jak i markę Cadillac. Egzemplarz ten opierał się na modelu Cadillac Fleetwood Special Seven Passenger Sedan/Limousine z serii 355D. Wprowadzone zostały w nim jednak pewne modyfikacje. Nadwozie zostało fabrycznie podwyższone tak, by Marszałek mógł wsiadać do auta bez schylania głowy. Samochód został również opancerzony poprzez umieszczenie w drzwiach i tylnej części karoserii stalowych płyt, a także w zestaw kuloodpornych szyb warstwowych. Grubość tych ostatnich sięgała 25 mm, a opancerzenia 1 cm.  W środku zainstalowano telefon, który umożliwiał komunikację z oddzielonym pancerną szybą kierowcą, a także zainstalowano ogrzewanie, rączki ułatwiające siadanie oraz popielniczki. Bezpieczeństwo pasażera zwiększał także zamontowany powiększony zbiornik paliwa oraz dodatkowo oleju silnikowego. Samochód posiadał także podwójne akumulatory i wzmocnione zawieszenie. Auto mogło rozwijać prędkość do 100 km/h, spalając przy tym 30 litrów benzyny na 100 km. Kosztowało 70 tys. zł., dla lepszego wyobrażenia jego wartości dość powiedzieć, że za tę sumę można było wówczas kupić prawie dwie w pełni wyposażone tankietki TKS lub ponad 12 osobowych polskich fiatów 508. 



Marszałek był miłośnikiem amerykańskiej motoryzacji. Pierwszy raz zetknął się z nią w 1919 roku gdy do Wojska Polskiego kilkaset kupionych z amerykańskiego demobilu cadillaców 57. Piłsudski jako pierwszy w Europie formował i wykorzystywał do walki zmotoryzowane oddziały piechoty. Po wojnie w motoryzacji upatrywał on możliwości zwiększenia wojskowego potencjału kraju. Sam najchętniej poruszał się cadillacami. Początkowo były to te pozostałe po wojnie, kolejne pochodziły już ze specjalnych zakupów. 

Auto o którym dziś opowiadamy przypłynęło do Europy statkiem pod koniec listopada 1934 roku i znalazło się w Polsce na dwa miesiące przed śmiercią Piłsudskiego. Podobno na jego widok Marszałek miał powiedzieć No, trumnę mi tu kupiliście! Niestety nie wiadomo jednak czy kiedykolwiek nim jechał. Pewne natomiast, jest to że w nim usiadł, miał wówczas powiedzieć Mój fotel lepszy. Po śmierci Marszałka, autem tym poruszała się wdowa po nim. Było tak, aż do zaoferowania jej nowego buicka, wtedy cadillac przeszedł na powrót w posiadanie Samodzielnej Kolumny Samochodowej Generalnego Inspektoratu Sił Zbrojnych. Stąd wypożyczany był jednak przez Kolumnę Zamkową Prezydenta RP i obsługiwał uroczystości państwowe. Spośród wożonych nim gości i dygnitarzy warto wymienić m.in. króla Rumunii Karola II, marszałka Trzeciej Rzeczy Niemieckiej Hermana Goeringa, czy prezydenta RP Ignacego Mościckiego. 


We wrześniu 1939 roku służył on marszałkowi Edwardowi Rydzowi-Śmigłemu i z nim został internowany w Rumunii gdzie przetrwał wojnę. W końcu 1946 roku znalazł się w grupie "samochodów reprezentacyjnych", których rewindykację zorganizował inż. Stefan Wengierow, który od kwietnia 1946 roku był charge d'affaires Polski w Bukareszcie. Przypuszcza się, że to właśnie tym Cadillaciem poruszał się inż. Wengierow w czasie swego pobytu w Rumunii. 

W drugiej połowie lat 40. przez pewien czas samochód użytkowało Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego. Został on wówczas kompletnie zniszczony, wymontowano silnik, osprzęt i wyposażenie kabiny, nożem wycięto skórę z tapicerki i zniszczono kanapy, próbowano również przestrzelić szyby. W drugiej połowie lat 50. auto trafiło do składnicy muzealnej we Wrocławiu, a następnie do Muzeum Techniki Organizacji Technicznej w Warszawie. Tu odpowiednio zabezpieczony przez wiele lat czekał na drugie życie.


13 marca 2013 roku rozpoczął działalność Społeczny Zespół ds. Opracowania Inwentaryzacji i Wstępnej Dokumentacji Konserwatorskiej Samochodu Cadillac Fleetwood Special Józefa Piłsudskiego. Inicjatorem działań mających na celu przywrócenie mu dawnej świetności był Prezydent Rzeczpospolitej Bronisław Komorowski. 20 lutego 2014 roku auto wyruszyło z Muzeum Techniki do Poznania, gdzie w firmie Classic Cars przeszło kompleksową restaurację. W USA udało się znaleźć niemal identyczny samochód, z którego udało się pozyskać wiele brakujących części. 

7 listopada 2014 r. Cadillac został zaprezentowany w Belwederze, a 11 listopada jechał na czele prezydenckiego marszu "Razem dla Niepodległej". Prezentując odrestaurowany samochód Prezydent nie wykluczył, że przy okazji przyszłorocznego Święta Niepodległości odrestaurowany zostanie samochód prezydenta Ignacego Mościckiego. Nie wiemy jak Wy, ale My już się nie możemy tego doczekać. 



Na koniec nie pozostaje nam nic innego tylko zaprosić wszystkich na spacer. Świąteczno-noworoczny czas to idealny moment by wybrać się w Al. Ujazdowskie i obejrzeć tego pięknego Cadillaca. 

Wszystkich, który chcą poznać dokładniej historię tego samochodu zachęcamy do lektury :
  • Tarczyński Jan, Sokół-Potocki Maksymilian Cadillac 355D : ostatni samochód Józefa Piłsudskiego

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Złoto-Czerwone

Tym razem post będzie nietypowy, bo w zasadzie tylko informacyjny. Każdy bowiem z naszych czytelników chyba wie, a przynajmniej taką mamy nadzieję, jakie są oficjalne barwy i flaga Warszawy. Można je zobaczyć nie tylko na środkach komunikacji miejskiej, ale również w herbie. Flaga składa się z dwóch poziomych pasów o równej szerokości. Zgodnie ze Statutem miasta "Barwami Miasta są kolory żółty i czerwony ułożone w dwóch poziomych, równoległych pasach tej samej szerokości, z których górny jest koloru żółtego a dolny koloru czerwonego".  W wielu źródłach zaś kolor żółty jest zwany kolorem złotym. Decyzja ta wprowadzona została w życie jeszcze w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Bezpośrednio po wojnie jednak nie powrócono do niej. Stało się to dopiero na mocy Uchwały Rady Miasta Stołecznego Warszawy nr 18 z dnia 15 sierpnia 1990 r. w sprawie "przywrócenia tradycji przedwojennej w zakresie herbu, barw miejskich, pieczęci...".  Wielu z naszych czytelników ch

Pan Wołodyjowski na Bielanach

Każdy kto czytał "Pana Wołodyjowskiego" Henryka Sienkiewicza lub chociaż widział ekranizację Jerzego Hoffmana, powinien bez trudu rozpoznać kim jest postać w białym habicie. To pułkownik Jerzy Michał Wołodyjowski, który z inicjatywy miejscowego proboszcza, ks. Wojciecha Drozdowicza, na początku 2008 roku zagościł na wieży kościoła pokamedulskiego na Bielanach. Blisko dwumetrowa postań ma twarz Tadeusza Łomnickiego, a jej autorem jest Robert Czerwiński. Pojawieniu się Małego Rycerza towarzyszyło skomponowanie przez Michała Lorenca hejnału "Memento mori", który rozbrzmiewa z wieży kościelnej. Sam kościół, początkowo drewniany, wraz z budynkami klasztornymi wzniesiony został dla zakonu kamedułów, sprowadzonych z bielan krakowskich, w XVII wieku. Jego fundatorami byli królowie Władysław IV i Jan Kazimierz. W latach 1669-1710, w stylu późnobarokowym, zbudowany został kościół murowany oraz założenia klasztorne wraz z 13 eremami. Wnętrza kościoła zdobi stiukowa

Kim jest Hajota?

Spacerując ulicami często patrzymy na ich nazwy. Gdy noszą one czyjeś nazwisko to w większości wypadków wiemy, lub przynajmniej coś nam się kojarzy, kim ta osoba była, czym sobie na taki zaszczyt zasłużyłam. Zdarza się jednak inaczej, część patronów jest bardzo tajemnicza. O takim właśnie tajemniczym patronie chcemy Wam dziś opowiedzieć. Wśród wielu cichych uliczek na Starych Bielanach znajduje się jedna, która szczególnie nas dziś interesuje - Ulica Hajoty.  Jak podaje Jarosław Zieliński w swojej książce Bielany : przewodnik historyczno-sentymentalny ulica ta istnieje od 1928 roku. Informacja ta znajduje swoje potwierdzenie w książce Jana Kasprzyckiego Korzenie miasta. T. 5 , w którym możemy przeczytać bardzo interesujący fragment.  Właścicielami krasnoludkowych domków byli przeważnie ludzie niezamożni, ale prości i życzliwi, którzy w swych ogródkach chętnie widzieli małych miłośników przyrody. Pozwalali patrzeć z bliska na grządki kwietne i warzywne, na harcujące na s