Przejdź do głównej zawartości

Kim pan jest panie Linde ?


Idąc ulicą zastanawiamy się często kim była osoba, której nazwę ona nosi. Coraz częściej można znaleźć tabliczki, które podają podstawowe informacje. Nie wiem jak Wy nasi czytelnicy, ale my zazwyczaj po ich przeczytaniu nabieramy jeszcze większej ochoty by bliżej poznać taką postać. 

Na początek patron jednej z bielańskich ulic Samuel Bogumił Linde. Ulicę noszącą jego imię można znaleźć na osiedlu Wrzeciono, łączy ona dwie największe arterie Bielan, ulice Kasprowicza i Marymoncką.

Nasz bohater przyszedł na świat 11 kwietnia 1771 roku w Toruniu. Pochodził z mieszczańskiej,  zniemczonej rodziny szwedzkiej. Jego rodzicami byli Jan, ślusarz i radny miasta oraz Anna Barbara z Langenhannów.

W 1789 roku rozpoczął na Uniwersytecie w Lipsku studia teologiczne, wkrótce jednak porzucił je na rzecz języków słowiańskich. W latach 1792-1794 był lektorem języka polskiego na tymże uniwersytecie. W latach 1795-1803 sprawował funkcję prywatnego bibliotekarza Józefa Maksymiliana Ossolińskiego w Wiedniu. W 1803 roku przeniósł się do Warszawy gdzie został pierwszym dyrektorem Liceum Warszawskiego, piastował to stanowisko do 1835 roku. Był członkiem Izby, a później Dyrekcji Edukacji Narodowej i prezesem, powstałego w 1810 roku Towarzystwa do Ksiąg Elementarnych. W 1817 roku został profesorem i współorganizatorem Uniwersytetu Warszawskiego. Był również twórcą, a w latach 1816-1836 pierwszym dyrektorem Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie W latach 1833-1835 był członkiem Rady Wychowania Publicznego. Był również członkiem Warszawskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, a także innych towarzystw naukowych, m.in. jako pierwszy cudzoziemiec został przyjęty do Akademii Petersburskiej.

Jego najważniejszym dziełem jest Słownik języka polskiego. Pierwszy pomysł stworzenia słownika zrodził się w głowie Lindego jeszcze w Lipsku, a początek realizacji nastąpił w czasie pobytu w Wiedniu. 6-cio tomowe dzieło miało swe pierwsze wydanie w latach 1807-1814. Zawiera ono 60 tysięcy haseł i ma charakter historyczny. Autor zebrał w nim polskie słownictwo od 1 połowy XVI do końca XVIII wieku. Objaśnił on znaczenie poszczególnych słów, podając liczne cytaty. 

W kwestiach religijnych Linde był zwolennikiem zwolennikiem zjednoczenia ewangelicyzmu polskiego. W latach 1813-1819 sprawował funkcję prezesa Kolegium Kościelnego, uporządkował w tym czasie sprawy dotyczące administrowania parafią. Natomiast w latach 1828-1937 pełnił funkcję prezesa Konsystorza Generalnego obu wyznań ewangelickich w Królestwie Polskim.

Zmarł 8 sierpnia 1847 roku w Warszawie, a jego grób znajduje się na warszawskim Cmentarzu Ewangelicko-Augsburskim.

Wszystkich, dla których te informacje to tylko namiastka wiedzy zapraszamy do lektury. Więcej informacji znajdziecie tu :
  • Polski Słownik Biograficzny. T. 17. Wrocław [etc.] : Zakład Narodowy im. Ossolińskich : Wydawnictwo Polskiej Akademii Nauk, 1972
  • Błażejewicz Olena Samuel Bogumił Linde - bibliotekarz i bibliograf. Wrocław : Zakład Narodowy im. Ossolińskich, 1975
  • Ptaszyn Marian Kalendarz życia i twórczości Samuela Bogumiła Lindego. Wrocław : Wydawnictwo "Wiedza o Kulturze" Fundacji dla Uniwersytetu Wrocławskiego, 1992

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Złoto-Czerwone

Tym razem post będzie nietypowy, bo w zasadzie tylko informacyjny. Każdy bowiem z naszych czytelników chyba wie, a przynajmniej taką mamy nadzieję, jakie są oficjalne barwy i flaga Warszawy. Można je zobaczyć nie tylko na środkach komunikacji miejskiej, ale również w herbie. Flaga składa się z dwóch poziomych pasów o równej szerokości. Zgodnie ze Statutem miasta "Barwami Miasta są kolory żółty i czerwony ułożone w dwóch poziomych, równoległych pasach tej samej szerokości, z których górny jest koloru żółtego a dolny koloru czerwonego".  W wielu źródłach zaś kolor żółty jest zwany kolorem złotym. Decyzja ta wprowadzona została w życie jeszcze w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Bezpośrednio po wojnie jednak nie powrócono do niej. Stało się to dopiero na mocy Uchwały Rady Miasta Stołecznego Warszawy nr 18 z dnia 15 sierpnia 1990 r. w sprawie "przywrócenia tradycji przedwojennej w zakresie herbu, barw miejskich, pieczęci...".  Wielu z naszych czytelników ch

Pan Wołodyjowski na Bielanach

Każdy kto czytał "Pana Wołodyjowskiego" Henryka Sienkiewicza lub chociaż widział ekranizację Jerzego Hoffmana, powinien bez trudu rozpoznać kim jest postać w białym habicie. To pułkownik Jerzy Michał Wołodyjowski, który z inicjatywy miejscowego proboszcza, ks. Wojciecha Drozdowicza, na początku 2008 roku zagościł na wieży kościoła pokamedulskiego na Bielanach. Blisko dwumetrowa postań ma twarz Tadeusza Łomnickiego, a jej autorem jest Robert Czerwiński. Pojawieniu się Małego Rycerza towarzyszyło skomponowanie przez Michała Lorenca hejnału "Memento mori", który rozbrzmiewa z wieży kościelnej. Sam kościół, początkowo drewniany, wraz z budynkami klasztornymi wzniesiony został dla zakonu kamedułów, sprowadzonych z bielan krakowskich, w XVII wieku. Jego fundatorami byli królowie Władysław IV i Jan Kazimierz. W latach 1669-1710, w stylu późnobarokowym, zbudowany został kościół murowany oraz założenia klasztorne wraz z 13 eremami. Wnętrza kościoła zdobi stiukowa

Kim jest Hajota?

Spacerując ulicami często patrzymy na ich nazwy. Gdy noszą one czyjeś nazwisko to w większości wypadków wiemy, lub przynajmniej coś nam się kojarzy, kim ta osoba była, czym sobie na taki zaszczyt zasłużyłam. Zdarza się jednak inaczej, część patronów jest bardzo tajemnicza. O takim właśnie tajemniczym patronie chcemy Wam dziś opowiedzieć. Wśród wielu cichych uliczek na Starych Bielanach znajduje się jedna, która szczególnie nas dziś interesuje - Ulica Hajoty.  Jak podaje Jarosław Zieliński w swojej książce Bielany : przewodnik historyczno-sentymentalny ulica ta istnieje od 1928 roku. Informacja ta znajduje swoje potwierdzenie w książce Jana Kasprzyckiego Korzenie miasta. T. 5 , w którym możemy przeczytać bardzo interesujący fragment.  Właścicielami krasnoludkowych domków byli przeważnie ludzie niezamożni, ale prości i życzliwi, którzy w swych ogródkach chętnie widzieli małych miłośników przyrody. Pozwalali patrzeć z bliska na grządki kwietne i warzywne, na harcujące na s